Temat numeru
nr.5 (179) maj 2022

Wspólnota mobilizuje nas do dobrego. Podobnie jak w małżeństwie: kiedy ja słabnę, to Czaruś mnie wspiera, a kiedy jemu jest ciężko, to ja nabieram sił – i tak podążamy wspólnie na tej drodze do nieba” – mówi Hania.

Katarzyna Pawlak

Razem jest łatwiej

Hania i Czarek Pochmarowie, pielęgniarka i energoelektronik. Ona – żywe srebro, on raczej milczący. Małżonkowie od 19 lat, rodzice Marcina (18 l.), Dominiki (16 l.) i Miłosza (13 l.), opowiadają o życiu we wspólnocie małżeńskiej, rodzinnej i modlitewnej.

 

Najbliższa sercu

„Piękno i siła wspólnoty polegają na jej różnorodności” – mówi Hania i od razu podkreśla, że ich małżeństwo jest przykładem tego, jak Pan Bóg potrafi pięknie łączyć to, co pozornie do siebie nie pasuje. We wspólnocie Hania i Czarek mają możliwość odkrywania siebie i innych, a przede wszystkim Pana Boga, który ich jednoczy i obdarza swoją obecnością.

Hania od szóstej klasy podstawówki była w jakiejś wspólnocie. Należała do Odnowy w Duchu Świętym i do Ruchu Światło-Życie. Kiedy została pielęgniarką, zaczęła chodzić na spotkania grupy medycznej Ruchu Rodzin Nazaretańskich. „Uświadomiłam sobie wówczas, że codzienność z Panem Bogiem jest fascynująca, że Eucharystia jest najważniejszym punktem dnia, że powierzanie siebie, rodziny i wszelkich spraw Matce Bożej to najlepsze, co mogę czynić, że czas spędzony na adoracji Najświętszego Sakramentu jest zetknięciem się z Bożą miłością” – opowiada. Dla niej duchowość tej wspólnoty jest najbliższa sercu. Do Ruchu Rodzin Nazaretańskich Hania należy już niemal 30 lat. Czarek, jak sam o sobie mówi, jest sympatykiem tego ruchu, co nie przeszkadza mu w organizowaniu rekolekcji czy dni skupienia dla tej wspólnoty. O Ruchu Rodzin Nazaretańskich usłyszał 20 lat temu. Kiedy poznał Hanię, był daleko od Kościoła. „Muzykowałem, byłem harcerzem, nawet chodziłem na pielgrzymki, ale żeby tak zaufać obcym i otworzyć się przed nimi, to nie było w moim stylu” – wspomina.

Woził Hanię do spowiedzi, a nawet na rekolekcje, i bacznie przyglądał się ludziom, z którymi lubiła przebywać. Pewnego razu, kiedy Hania się spowiadała, podszedł do niego ksiądz i zaproponował mu, żeby poszedł do kaplicy i porozmawiał z Panem Jezusem. „Z czasem polubiłem te nasze rozmowy. Więcej w tym było mojej gadaniny, ale czułem się słuchany” – przyznaje Czarek.

 

W drodze

„Jesteśmy zwyczajnym małżeństwem, ale mamy pragnienie, które próbujemy realizować: chcemy być święci” – szczerze wyznaje Hania. Na ślubie usłyszeli w homilii: „Albo będziecie święci, albo was wcale nie będzie”. To zdanie stało się mottem ich małżeństwa.

Na zaproszeniu ślubnym wypisali słowa św. Jana Pawła II: „Dotąd dwoje, choć jeszcze nie jedno. Odtąd jedno, choć nadal dwoje”.

Czarek mówi, że tworzą z Hanią najprostszą wspólnotę – małżeństwo. Kiedy pojawiły się dzieci, stali się rodziną, a z innymi rodzinami tworzą już sporą grupę, która jest ogromnym wsparciem dla nich wszystkich. „Bycie we wspólnocie jest dla mnie ciągle drogą. Im nas więcej, tym łatwiej się idzie” – mówi. Lubi posłuchać starszych małżonków i czerpać z ich doświadczenia. Ma również zaufanie do ludzi z grupy i czuje się z nimi bezpiecznie. „Bycie we wspólnocie daje też szansę Panu Bogu mówić do nas przez innych. Podczas dzielenia się we wspólnocie mamy okazję rozmawiać i rozeznawać różne sytuacje w życiu” – zauważa Czarek.

 

Taki styl życia

Dzieci Hani i Czarka wychowały się we wspólnocie rodzin. Bywały z nimi na rekolekcjach latem i zimą. W zasadzie nie było roku, żeby nie spędzały urlopu z rodzinami ze wspólnoty. Rozmowy, zabawa, ale też modlitwa, codzienna Msza Święta, słuchanie katechez, a przede wszystkim wspólne wieczorne adorowanie Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Ich dzieci w zasadzie nie znały innego stylu życia. Teraz, już jako nastolatkowie, próbują na własną rękę szukać swojej drogi i swojego miejsca w Kościele. „Są otwarte na nowe środowiska: należą do Ruchu Światło-Życie, przygotowują młodzież do bierzmowania, chłopcy są ministrantami, Domisia była w scholii w parafii” – mówi Hania. Cieszy się, że dzieci same szukają, że mają naturalną potrzebę bycia we wspólnocie, w grupie. „Oczywiście doświadczamy różnych trudności jako rodzice nastolatków. Wiemy, że dzieci też nie mają z nami lekko, ale jestem spokojna, że wszystko jest w Bożych rękach i pod opieką Matki Bożej” – przekonuje.

Rodzice przyznają, że we wspólnocie łatwiej wychowuje się dzieci. Radzą się w wielu kwestiach, a nawet próbują wspólnie rozwiązywać problemy. „Teraz, kiedy dzieci dorastają, widzimy jak w soczewce własne błędy i porażki wychowawcze, ale wiemy, że bez Pana Boga byłoby jeszcze trudniej. Każdego dnia modlimy się za nasze dzieci na różańcu, bo jesteśmy też w róży różańcowej rodziców” – mówi zatroskana mama. Jednak Hania i Czarek zdają sobie sprawę, że nie sposób tylko opowiadać dzieciom o Bogu – potrzeba jeszcze świadectwa życia. Dzieci we wspólnocie widzą ich w różnych sytuacjach na rekolekcjach, podczas dni skupienia, na wyjazdach wspólnotowych.

 

Boże prowadzenie

Pochmarowie żyją jak inne małżeństwa. Mają takie same problemy, kłopoty lub radości, tylko patrzą na nie z innej perspektywy. Mają też z kim się cieszyć lub kogo się poradzić. „Wspólnota mobilizuje nas do dobrego. Podobnie jak w małżeństwie: kiedy ja słabnę, to Czaruś mnie wspiera, a kiedy jemu jest ciężko, to ja nabieram sił – i tak podążamy wspólnie na tej drodze do nieba” – mówi Hania. Tłumaczy, że wspólnota uczy odpowiedzialności za innych, jest formacją duchową i życiową. Czy zawsze będą w Ruchu Rodzin Nazaretańskich? „Nie wiem. Jesteśmy otwarci na Boże prowadzenie” – przyznaje. Przyglądają się innym. Mają wielu znajomych także w innych wspólnotach, w Domowym Kościele, w Neokatechumenacie. „Każdy ma własną drogę do przejścia. Na szczęście w Kościele jest wiele możliwości, by znaleźć coś dla siebie. Zachęcamy, by nie pozostawać w samotności. Zawsze bycie w Kościele wiąże się z byciem z ludźmi. Cel dla wszystkich jest taki sam, ale łatwiej podążać z przyjaciółmi” – radzi Hania.

 

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce. OK