Wywiady
nr 7-8 lipiec-sierpień (145-146))

Powołanie do życia klauzurowego jest trudne do przyjęcia dla rodziny. Nie możemy przecież pójść gdzieś razem, nie możemy się przytulić. Moja młodsza siostra bardzo to przeżyła. Jednak z czasem wszyscy pogodzili się z moim wyborem. Widzieli, że jestem szczęśliwa, a to dla nich było najważniejsze. Pozwolili mi spróbować.

s. Sylwia Bartosek-Środa
i s. Maria Miannik CSL

Moja busola życia

Już po maturze wiedziała, że Pan Bóg chce mieć ją wyłącznie dla siebie. Bo jak się angażować, to na całego! Jednak rodzina miała inne zdanie. O swoim powołaniu, miłości do Najświętszego Sakramentu i pracy w klasztorze opowiada s. Dominika Perzyna, benedyktynka sakramentka, odpowiedzialna za formację warszawskich oblatów.

 

Ile Siostra miała lat, kiedy wstąpiła do warszawskiego klasztoru benedyktynek sakramentek?

S. Dominika Perzyna: 19 lat. Byłam pół roku po maturze.
 

I jak długo Siostra jest już w zgromadzeniu?

16 lat.
 

Jak to się stało, że piękna młoda dziewczyna podejmuje taką decyzję: wstępuję do klasztoru, i to klauzurowego?

Decyzję podjęłam w liceum. Była ona związana z sakramentem bierzmowania. Nie przyjęłam go w tym samym czasie co rówieśnicy, ponieważ należałam do innej parafii niż większość z nich, oddalonej sporo od domu. W tym czasie przeżywałam swoją wiarę bardzo powierzchownie, dlatego wówczas zabrakło mi motywacji, aby się zatroszczyć o przyjęcie tego sakramentu. Kiedy w liceum zaczynałam zastanawiać się nad swoim życiem, miałam świadomość, że muszę to nadrobić. W tym czasie poznałam księdza, który prowadził oazę. To był moment głębszego poznawania Kościoła. I gdy wzrastałam w tej formacji oazowej, to jednocześnie wzrastało we mnie pragnienie, żeby być dla Pana Boga tak całkowicie. Nie tylko trochę, bo jak mam się zaangażować, to na całego. Kiedy pojawiła się myśl o konkretnym zakonie, wiedziałam, że Pan Bóg chce mnie mieć tylko dla siebie.


Na wyłączność.

Tak. Nie czułam się powołana do życia apostolskiego, żeby katechizować czy opiekować się chorymi. Widziałam siebie w modlitwie. Ta droga benedyktyńska, której hasłem jest: „Aby  we wszystkim Bóg był uwielbiony”, to było coś, co oprócz adoracji Najświętszego Sakramentu bardzo mnie pociągało.


Był ktoś, kto pomógł Siostrze odkryć św. Benedykta?Taką busolą była właśnie adoracja Najświętszego Sakramentu. Dopiero później przyszedł św. Benedykt. Tak naprawdę dopiero w klasztorze zaczęłam odkrywać benedyktyńską Regułę. Ze świata znałam tylko hasło „Ora et labora” (śmiech). I nic więcej. Chociaż już ono do mnie przemawiało, bo jeśli modlitwa i praca są wyważone, to w tym będzie pokój. I ten pokój też mnie prowadził.


Wspomniała Siostra, że wstąpiła do klasztoru pół roku po maturze. Co się działo przez te pół roku?

Studiowałam psychologię. Tacie bardzo zależało, żebym skończyła studia, więc spróbowałam... Ale te studia jeszcze bardziej utwierdziły mnie w mojej decyzji. Wstąpiłam do klasztoru.


Rodzice nie do końca byli pogodzeni z tą decyzją.

Powołanie do życia klauzurowego jest trudne do przyjęcia dla rodziny. Nie możemy przecież pójść gdzieś razem, nie możemy się przytulić. Moja młodsza siostra bardzo to przeżyła. Jednak z czasem wszyscy pogodzili się z moim wyborem. Widzieli, że jestem szczęśliwa, a to dla nich było najważniejsze. Pozwolili mi spróbować.


I próba przebiegła pomyślnie

Tak. Już od pierwszych dni w klasztorze byłam pewna, że to jest to. Formacja trwała kilka lat. Były oczywiście różne trudne momenty, ale głęboko w sercu wiedziałam, że wybrałam dobrze. Jestem szczęśliwą kobietą, bo wiem, że to moje miejsce i że realizuję swoje powołanie. Nie zamieniłabym go na żadne inne.


A co było dalej, gdy już drzwi klauzury zatrzasnęły się za Siostrą? Jak Siostra znalazła swoją rolę w tej wspólnocie, bo formacja zakonna to jedno, ale jest też życie codzienne, konkretne obowiązki?

To, co dana siostra będzie robiła w klasztorze, zależy od przełożonych. Gdy się wstępuje do zakonu, to trzeba zostawić wszystko, a ja nawet nie myślałam, co tu będę konkretnie robić. Ślubujemy posłuszeństwo i naszą drogą do Boga jest posłuszeństwo. Wszystko jedno, czym się zajmujemy. Chodzi o to, jak to robimy i dla Kogo to robimy. To nas kształtuje.


Wiem, że Siostra zajmuje się formacją oblatów. Od początku?

Nie. Oblatura pojawiła się później, bo gdy wstępowałam do klasztoru, jeszcze jej nie było. Moim zajęciem najpierw był śpiew. Nasze życie jest skoncentrowane na Eucharystii i Liturgii Godzin. Pielęgnujemy też chorał gregoriański. Dlatego gdy ktoś przychodzi i ma dobry głos, to jest od razu zagospodarowany (śmiech). Jestem więc teraz odpowiedzialna za śpiew we wspólnocie i za oblaturę, która rodziła się na moich oczach.


Kiedy przy Waszym klasztorze zaczęła działać oblatura?

W 2015 roku. Klasztor warszawski istnieje od 1687 roku i przez te 330 lat zawsze były osoby świeckie z nim związane. Do II wojny światowej działało Bractwo Najświętszego Sakramentu. Potem już się nie odrodziło. Ale świeccy ciągle przy nas byli. Jednak było widać, że jest potrzeba, by oni nie tylko byli, a uczestniczyli mocniej i głębiej w naszej duchowości eucharystycznej. Stąd oblatura.


Ilu jest teraz oblatów?

Sześciu. Wśród nich są kapłani, wdowy i osoby, które mają rodziny. Poza tym są ci, którzy przygotowują się do złożenia przyrzeczeń. Czas przygotowania trwa co najmniej rok i tak jak w formacji zakonnej nazywa się nowicjatem.


Każdy może zostać oblatem?

Tak, każdy, kto chce się inspirować w życiu codziennym wartościami, które św. Benedykt proponuje w swojej Regule i być w łączności z konkretną wspólnotą benedyktyńską, może zostać oblatem. Zapraszamy. Oblaci są nam bardzo potrzebni. Niosą ducha benedyktyńskiego do środowisk, w których żyją. Są naszym przedłużeniem. Wspierają nas też w codziennych sprawach. Przed Bożym Narodzeniem na przykład pomagają w pakowaniu i rozprowadzaniu opłatków wigilijnych, które wypiekamy w klasztorze. Szczegóły dotyczące spotkań i formacji oblatów można znaleźć na naszej stronie internetowej.


A ile jest sióstr?

Dwadzieścia jeden. Są także osoby, które do nas przyjeżdżają, rozmawiają. Proponujemy im indywidualne rekolekcje i przy klauzurze, i za klauzurą. Można z nami pobyć i rozeznać swoje powołanie. Sprawdzić, czy ta wspólnota jest moim miejscem…


s. Dominika Perzyna, benedyktynka odpowiedzialna za formację oblatów

Klasztor Benedyktynek Sakramentek
Rynek Nowego Miasta 2
00-229 Warszawa

www.benedyktynki-sakramentki.org

e-mail:mniszki@osbap.org                                                                     

 

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce. OK